Krótkowzroczność, astygmatyzm, daltonizm, zaćma, jaskra i jeszcze ponad 20 innych zaburzeń. Każde z nich pokazuje, jak dana osoba widzi świat i skąd to się bierze.
Symulacja jest edukacyjna, nie służy do diagnozy.
Sceny są rysowane razem z mapą głębi. Dla każdego punktu obrazu wiadomo, czy to telefon 33 cm od oka, czy wieża 200 m dalej. Odległość zapisuję w dioptriach (1/metry), czyli w tej samej jednostce, w której okulista podaje wadę wzroku.
Rozmycie każdego punktu liczę ze wzoru na krążek rozproszenia: średnica źrenicy × niedoostrzenie. Dlatego krótkowidz widzi ostro telefon, a nie widzi autobusu, w nocy przy szerokiej źrenicy jest gorzej, a światła zamieniają się w krążki, smugi (astygmatyzm) albo komety (stożek rogówki).
Oko patrzy tam, gdzie kursor, i po ułamku sekundy ustawia ostrość, ale tylko w zakresie swojej akomodacji. Ten zakres zależy od wieku (u 10-latka ok. 13 D, u 60-latka ok. 1 D) i od wady wzroku.
Mroczki w AMD, ubytki w jaskrze czy męty są „przyklejone” do siatkówki, więc przesuwają się razem z punktem patrzenia. Tego właśnie nie oddają statyczne obrazki w internecie.
Daltonizm symuluję modelem Machado, Oliveiry i Fernandesa (2009), w liniowej przestrzeni barw, z płynnym przejściem od anomalii do całkowitego braku danego typu czopków.
Ekran nie odtworzy widzenia przestrzennego, olśnienia prawdziwym słońcem ani tego, jak mózg z czasem przystosowuje się do wady. Każdy przypadek jest też inny. Liczby są uśrednione, a symulacja nie zastąpi badania u okulisty.
Własne zdjęcie albo obraz z kamery też możesz zobaczyć oczami innych. Obraz zostaje w przeglądarce i nigdzie nie jest wysyłany.